Delegowanie członka rady nadzorczej do wykonywania czynności członków zarządu w spółce akcyjnej

Autor: Katarzyna Zych

Artykuł ukazał się w drugim numerze Biuletynu Prawa Spółek.

Delegowanie członka rady nadzorczej do wykonywania czynności członków zarządu w spółce akcyjnej

Przedmiotem zainteresowania niniejszego artykułu jest instytucja delegowania członka rady nadzorczej spółki akcyjnej do wykonywania czynności zarządczych, której podstawą prawną jest art. 383 kodeksu spółek handlowych( dalej jako k.s.h.)*, stanowiący, iż kompetencją rady nadzorczej – oprócz zawieszenie członków zarządu – jest także delegowanie członków rady nadzorczej, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące, do czasowego wykonywania czynności członków zarządu, którzy zostali odwołani, złożyli rezygnację albo z innych przyczyn nie mogą sprawować swoich czynności. Odkodowanie z tego przepisu normy prawnej w praktyce rodzi wiele wątpliwości. Interpretacja tej konstrukcji prawnej wymaga rozgraniczenia istoty funkcji członków zarządu i członków rady nadzorczej, analizy warunków przewidzianych przez ustawodawcę, a przede wszystkim próby odpowiedzi na pytania dotyczące statusu delegowanego członka zarówno w zarządzie, jak i w radzie nadzorczej. Skonsolidowane ujęcie tej problematyki wymaga przede wszystkim zwrócenia uwagi na poglądy doktryny, w której można zauważyć liczne rozbieżności.

I. Uwagi wprowadzające
Punktem wyjścia do przedstawienia omawianej instytucji jest oczywiste, ale istotne i warte podkreślenia odwołanie się do aksjologicznej istoty dualistycznego modelu ładu korporacyjnego funkcjonującego w Polsce. Jest to wyraźny podział kompetencji nadzorczych i kierowniczych, wynikający przede wszystkim z art. 368 oraz art. 382 k.s.h.[1]
Zakłada to nie tylko przedmiotowe, ale też podmiotowe rozgraniczenie funkcji, gdyż nigdy członek zarządu (odpowiednio członek rady) nie może być jednocześnie członkiem rady nadzorczej( zarządu)[2]. Artykuł 387 k.s.h. można więc uznać za przejaw spójnego poglądu ustawodawcy, iż połączenie funkcji nadzorczych i zarządczych jest w polskim systemie niemożliwe. Nie pozwala to także na uproszczone traktowanie rady nadzorczej jako odpowiednika rady ( Board of Directors) funkcjonującej w modelu monistycznym[3].
Rozważania te będę więc wpływać na dalsze rozpatrywanie statusu członków rady delegowanych do czasowego wykonywania czynności członków zarządu, co od razu zwraca uwagę na specyficzną nomenklaturę, brak określenia „powołanie”, co w doktrynie prowadzi do różnych, odmiennych wniosków.
Instytucja ta uważana jest za istotny instrumentem, za pomocą którego rada nadzorcza wpływa na funkcjonowanie zarządu spółki akcyjnej[4]. Dodatkowo, na wstępie już, należy wskazać na nagannie oceniany fakt, iż pod rządami kodeksu handlowego odpowiednik art. 383 k.s.h. służył do „awansowania” członków rady nadzorczej do zarządu bez koniecznej procedury i był nadużywany[5], co wynikało przede wszystkim z braku ograniczenia czasowego delegacji.

II. Warunki delegowania
Przedstawione wyżej wstępne uwagi pozwalają dostrzec wagę precyzyjnego określenia warunków, kiedy tego typu delegacja może mieć miejsce. Literalna treść art. 383 k.s.h, jak również doktryna, pozwalają określić co najmniej dwie niezbędne przesłanki. Po pierwsze, musi zachodzić niemożność sprawowania czynności przez członka zarządu (lub odwołanie, rezygnacja). Po drugie, delegacja ta musi mieć charakter czasowy[6].
Pierwsza przesłanka do nowelizacji z 12. 12. 2003 r.[7] budziła wiele wątpliwości, gdyż literalna wykładnia art. 383 k.s.h. mogła prowadzić do wniosku, że delegowanie możliwe jest tylko w przypadku zawieszenia członków zarządu. Taki kategoryczny pogląd wyrażał R. Czerniawski[8], natomiast J. Naworski i wieku innych przedstawicieli doktryny podnosiło, że ówczesny art. 383 k.s.h. zawiera dwie odmienne kompetencje rady nadzorczej[9]. Po pierwsze – zawieszenie członków zarządu, po drugie – całkiem niezależne delegowanie członków rady nadzorczej do zarządu, co pozwalało uznawać, że członkowie zarządu „ niemogący sprawować swoich czynności”, to nie tylko członkowie zawieszeni w prawach[10]. Obecnie sytuacja jest prostsza, choć także nie jest w pełni klarowna. Co prawda w treści przepisu obok niemożności sprawowania czynności pojawiają się dodatkowe podstawy takie jak odwołanie i rezygnacja, ale brakuje precyzyjnych podstaw do odpowiedzi na pytanie, czy delegacja jest możliwa w przypadku „nadzwyczajnego” wygaśnięcia mandatu członka zarządu[11]. A. Opalski opowiada się tu za wykładnią funkcjonalną, pozwalającą objąć sytuację, gdy mandat wygasa z innego powodu niż upływ kadencji, co jednocześnie przekreśla możliwość delegowania po upływie kadencji[12]. W takich sytuacjach więc jedynym wyjściem musi być normalna procedura powołania nowego członka zarządu, gdyż w świetle tych rozważań byłoby to działanie contra legem. Podejście do tego zagadnienia przez pryzmat celowościowej analizy delegowania jest słuszne, gdyż literalna wykładnia przepisu nie jest w stanie objąć pozaprawnego kontekstu i tym samym przekreślałaby spójność prawa i praktyki. Nie powstaje także obawa nadużycia tej interpretacji, gdyż zakłada ona naturalną granicę jaką jest upływ kadencji.
Poza faktycznym brakiem członka zarządu w składzie organu, reszta przypadków zamyka się więc w sformułowaniu „niemożność sprawowania swoich czynności”, co zakłada szerokie spectrum przypadków. Na uwagę tutaj zasługuje jeden z nowszych poglądów, wyrażony w doktrynie, który zakłada, że niemożność wykonywania przez członka zarządu funkcji nie musi być absolutna, a należy odwołać się do kryterium należytej staranności, gdyż jej niezachowanie- swoista „ nieudolność” członka zarządu, nie może być podstawą do delegowania do czynności zarządczych członka rady nadzorczej[13]. Wydaje się jednak, że odwołanie się do należytej staranności tylko częściowo jest adekwatną wskazówką w tej kwestii, gdyż ze swojej istoty wiąże się z odpowiedzialnością przy wykonywaniu czynności zarządczych, a rada nadzorcza może być w pewnych sytuacjach faktycznie zmuszona do delegowania zarządczego (na gruncie modelowego obowiązku zapewnienia odpowiedniego składu zarządu), co nie pozostawia miejsca na ocenę analizowanie warunku „ niemożności sprawowania czynności przez członka zarządu”.

III. Czasowy charakter delegacji
W art. 383 k.s.h. pojawiają się dwa sformułowania dotyczące okresu delegacji. Mowa jest bowiem o czasowym wykonywaniu czynności oraz zwrot, że delegowanie może mieć miejsce na okres nie dłuższy niż trzy miesiące. Celowość tych postanowień bez wątpienia wiąże się z istotą delegowania, gdyż jest to instytucja nadzwyczajna i ramy czasowe są konieczne, by zapobiegać jej nadużywaniu. Maksymalny wyznacznik – 3 miesiące – został wprowadzony wspomnianą nowelizacją z 12.12. 2003r. Wcześniej artykuł ten zawierał tylko określenie „czasowe delegowanie”. Można jednak przytoczyć reprezentatywny pogląd, według którego termin taki musiał być z góry wiadomy, a przynajmniej określony zdarzeniem przyszłym i pewnym, co powinno eliminować oddelegowanie, aż do czasu ustanowienia nowego zarządcy[14].
Obecnie wątpliwości dotyczą innego zagadnienia, co obrazują dwa przeciwstawne poglądy. Mianowicie – czego dotyczy zwrot „na okres nie dłuższy niż 3 miesiące” – aktu delegowania, czyli uchwały, która ma wskazywać termin, czy samego delegowania- stanu faktycznego? A. Opalski odnosi ten zwrot do każdorazowej przeszkody czy wygaśnięcia mandatu. Opowiada się za brakiem konieczności wskazywania okresu delegowania w uchwale, gdyż delegacja, której maksymalny czas trwania nie jest przewidziany w uchwale i tak wygaśnie po upływie 3 miesięcy[15]. Z drugiej strony pojawia się pogląd całkiem odmienny, zgodnie z którym termin ten, to wymóg co do treści uchwały rady nadzorczej w kwestii delegacji. A. Nowacki, autor tego poglądu, uważa więc uchwałę, niewskazującą terminu za sprzeczną z art. 383 § 1 k.s.h, a sam okres delegacji, przy takim założeniu, nie powinien być krótszy niż okres, w którym członek zarządu nie może wykonywać swoich czynności[16]. Moim zdaniem należy zgodzić się z pierwszym poglądem i przyjąć, że zwrot „na okres nie dłuższy niż trzy miesiące” dotyczy prawnej konstrukcji delegowania jako czynności, gdyż brak jest argumentów i racjonalnych wskazówek, które prowadziłyby do konkluzji, że ustawodawca, regulując tę instytucję skoncentrował się na formalnym elemencie uchwały. Z przepisów kodeksowych wynika, że ustawodawca, gdy taki tylko jest jego zamiar, przy regulowaniu różnych kompetencji organów, wyraźnie odwołuje się do kwestii podejmowania uchwał, czasem nawet ich treści. W art. 383 k.s.h. na pierwszy plan wysuwa się jednak merytoryczna istota delegacji zarządczej, która stanowi de facto podstawę podjęcia uchwały delegacyjnej.
Z powyższą kwestią związany jest problem powtórnego delegowania. Fakt, że zwrot odnoszący się do trzymiesięcznego delegowania pojawił się w wyniku nowelizacji, która była w dużej mierze odpowiedzią na doświadczenia w stosowaniu tego artykułu i zarazem całkiem precyzyjna literalna wykładnia zwrotu „na okres nie dłuższy niż trzy miesiące” czyni trudnym, ale ważnym dla praktyki zadaniem, poszukiwanie możliwości redelegowania członka rady nadzorczej. Niewątpliwie w kodeksie spółek handlowych nie ma przepisu bezpośrednio zakazującego powtórne delegowanie, ale w doktrynie uznane to zostało za niedopuszczalne, gdyż może być uznane za obejście ustawy i objęte sankcją nieważności z art. 58 kodeksu cywilnego[17]. Opinia taka aktualizuje kwestię, czego dotyczy zwrot „3 miesiące” – czynności czy uchwały, a co za tym idzie – całą problematykę dotyczącą charakteru czynności organów spółek kapitałowych i odpowiednio – zaskarżania uchwał rady nadzorczej.
Względy celowościowe, oparte na powołaniu się na interes spółki, doprowadziły jednak innych autorów do twierdzenia, że ponowna delegacja jest możliwa. Wskazują oni, że każdy przypadek należy oceniać in concreto, a zakazu ponownego delegowania nie można domniemywać[18].
Dylematy związane z ponownym delegowaniem, abstrahując od przypadków ukierunkowanych na nadużywanie tej instytucji, to sytuacje, gdy w okresie trzech miesięcy nie można znaleźć nowego zarządcy lub procedura konkursowa, przewidziana w spółce jest dłuższa niż ten okres[19]. Także w świetle art. 383 § 2, który nakłada na radę nadzorczą obowiązek podjęcia odpowiednich działań, mających na celu dokonanie zmian w składzie zarządu sztywny trzymiesięczny termin, w przypadku, gdy wybór członków zarządu należy do walnego zgromadzenia, prowadzi do sytuacji, że rada nadzorcza musi sama zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie, a kompetencja ta obarczona jest nakazem racjonalnego wykorzystywania możliwości zwoływania tego organu[20].
Do zagadnienia powtórnego delegowania, w tym prezentowanych opinii i przykładów, można odnieść się poprzez próbę udzielenia odpowiedzi, czy w art. 383 k.s.h. istnieje luka w prawie, chociażby aksjologiczna. Założenie, że przepis ten zawiera w sobie wadę, jaką jest luka w prawie, prowadzi do prostego wniosku, że w zamiarze ustawodawcy nie znajdowało się zaniechanie uregulowania w tej materii i działając racjonalnie opowiedziałby się przeciwko powtórnemu delegowaniu ponad okres trzech miesięcy. Wydaje się to jednak wątpliwe, choć w związku z brakiem przepisów, pozwalających na zastosowanie analogii legis, stan ten może posłużyć jako dyskusyjny instrument uelastycznienia tej instytucji. Także stanowisko, iż w art. 383 k.s.h. nie ma luki w prawie, gdyż ustawodawca świadomie nie uregulował powtórnego delegowania, może tym bardziej posłużyć w tym celu, już bez narażanie się na zarzut obejścia prawa. Z drugiej strony, o luce w prawie nie można mówić, gdy uregulowanie z art. 383 k.s.h określi się tylko jako niepełne, gdyż odtworzenie z tego przepisu normy prawnej, zawierającej w sobie nieprzekraczalne w żaden sposób trzymiesięczne maksimum, zawiera ratio legis tego unormowania.

IV. Status delegowanego członka rady nadzorczej
Bardzo istotną kwestią poruszanej tematyki jest status delegowanego do zarządu członka rady nadzorczej. Jego pozycja znajduje bowiem odzwierciedlenie nie tylko w funkcjonowaniu zarządu, ale także rady nadzorczej i odnosi się do rozdziału funkcji nadzorczych i zarządczych. Zagadnienie to jednocześnie uświadamia na jak istotne pytania nie daje bezpośredniej odpowiedzi ustawodawca.
Najdalej idące stanowisko zakłada, że delegowany członek rady nadzorczej uzyskuje status członka zarządu. Znamienny pogląd w tej kwestii wyraził J. Naworski[21]. Autor ten wychodzi z założenia, że uzyskanie praw i obowiązków członka zarządu jest równoznaczne z uzyskaniem całokształtu pozycji prawnej członka zarządu, gdyż posiadanie wszystkich praw i obowiązków przypadających pierwotnie członkowi zarządu oznacza po prostu, że osoba taka jest członkiem zarządu. Tym samym o byciu zarządcą nie decyduje podstawa powstania funkcji, tylko status tej osoby. Obok tego J. Naworski stwierdza, że uchwała rady nadzorczej w tej materii jest źródłem powstania stosunku członkostwa, innym niż powołanie, ale mającym te same skutki.
W poglądzie tym widać jednak pewną sprzeczność, gdyż autor utrzymuje, iż delegowany nadal pozostaje też członkiem rady nadzorczej. Trudno uznać, że uchwała delegacyjna mogłaby stać się podstawą powołania, gdyż jej podstawa prawna wyraźnie stanowi o delegowaniu do „wykonywania czynności członków zarządu”, co jest precyzyjnym i przemyślanym określeniem. Ponadto, brak argumentów, zwłaszcza przy wykładni systemowej, które wskazywałaby na nadrzędność statusu danej osoby nad kryteriami formalnymi. Można wręcz zauważyć dużą doniosłość formalnych podstaw pełnienia funkcji, z czym wiąże się chociażby odpowiedzialność członków organów.
Za optymalne stanowisko, poparte wieloma głosami w doktrynie[22], należy przyjąć pogląd zamykający się w stwierdzeniu, że członek rady nadzorczej nie staje się członkiem zarządu, a jedynie nabywa prawa i obowiązki członka zarządu. Artykuł 383 § 1 nie wskazuje jakie dokładnie mają być to uprawnienia, z czego wynika ogólne założenie, że osoba ta ma uprawnienia do prowadzenia spraw spółki i jej reprezentowania.
Zastanawiające jest więc, czy istnieje możliwość delegowania członka rady nadzorczej do konkretnej czynności, np. podpisania umowy, czy delegowany może wykonywać czynności kilku członków zarządu jednocześnie, jak również czy delegacja jest w stanie zmienić pierwotnie ustalony podział zadań w zarządzie. Odpowiedzi na takie pytania wynikają z rozważań doktrynalnych, które nie są jednak jednolite. Punktem wyjścia jest wobec tego określenie, czy instytucja delegowania jest podmiotowym podstawieniem. Kategorycznie przeciwko takiemu pojmowaniu tej konstrukcji sprzeciwił się A. Nowacki, podnosząc, ze delegowany nie może być uważany za zastępcę członka zarządu, co obrazowo wzmacnia stwierdzenie, że delegowany nie wciela się w taką osobę[23]. Z drugiej strony problemy takie nie powstają także, gdy przyjmuje się za A. Opalskim, że delegowany nabywa prawa i obowiązki odpowiadające dokładnie tym, które miał członek zarządu, który nie może wykonywać swojej funkcji[24]. Niewykluczone, że może to jednak doprowadzić do sytuacji, w której praktyka korporacyjna napotka problem w postaci niewystarczającej liczby członków rady nadzorczej. Rozważanie te przekładają się także na brak konieczności lub konieczność wskazania w uchwale w czyje miejsce delegowany jest członek rady nadzorczej. Warto wspomnieć, że także J. Naworski oraz F. Serdyński, w określonych sytuacjach, ze względów celowościowych, dopuszczają możliwość delegacji bez wskazywania w czyje miejsce delegowany jest członek rady nadzorczej[25].
Przychylam się do stwierdzenia, iż nie zawsze możliwe jest wskazanie w czyje miejsce delegowany jest członek rady nadzorczej, gdyż nie wymaga tego bezpośrednio ustawodawca, a przeciwna interpretacja jest dość dużym ograniczeniem. Ponadto, można też przyjąć, że poglądy odnoszące się do podmiotowego podstawienia( czy też jego braku) nie wykluczają się, ale uzupełniają. „Przejście” do zarządu jest przecież uprawnieniem, z racji którego członek rady nadzorczej nie traci swojego statusu – czyli nie jest zastępcą, gdyż wykonuje własne kompetencje, a stwierdzenie o nabyciu obowiązków odpowiadających dokładnie tym, które miał członek zarządu, pozwala wyznaczyć granice tego uprawnienia, co jest istotne na przykład w sytuacji zawieszenia czy odwołania takich członków zarządu jak prezes tego organu.
Stwierdzenie, że delegowany nie traci statusu członka rady nadzorczej jest niewątpliwe, gdyż wynika to z art. 386 § 2 k.s.h. w zw. z art. 369 i art. 370 k.s.h., które określają kiedy ma miejsce wygaśnięcie mandatu. Oddelegowanie nie skutkuje więc zagrożeniem, że prace rady nadzorczej mogą zostać sparaliżowane ze względu na niewystarczającą liczbę członków, z czym zgadzają się jednomyślnie komentatorzy.
Konsekwentnie, pozostając w obrębie kodeksowych uregulowań, należy sięgnąć do art. 387 k.s.h., zakazującego łączenia funkcji członka zarządu i rady nadzorczej, co przesadzałoby, że delegowany nie staje się członkiem zarządu. Uzasadnienie takie pojawia się w doktrynie niejako automatycznie w pierwszej kolejności[26]. Można jednak, jak czyni to A. Nowacki, argument ten oprzeć tylko na treści art. 383 k.s.h., który używa specyficznego zwrotu „ delegowanie do czynności członków zarządu” zamiast „do zarządu”, jak również sytuacji, gdy delegowanie ma miejsce, gdy członek zarządu nadal sprawuje mandat, co samo z siebie wyklucza już możliwość uznania takiej osoby za członka zarządu( chociażby ze względu na maksymalny skład tego organu)[27]. Przy takiej interpretacji intencja ustawodawcy jawi się jako dostatecznie umotywowana, a sięganie do zasady niepołączalności można uznać za pomocne w odtworzeniu z tego przepisu szerszej, precyzyjnej normy.
Stanowisko o nieuzyskiwaniu statusu członka zarządu nie przesądza jednak dwóch niebagatelnych kwestii, takich jak wynagrodzenie oddelegowanego oraz stosowanie wobec niego zakazu konkurencji.
Co do wynagrodzenia dominujący jest pogląd, iż oddelegowanemu, na czas sprawowania czynności zarządczych, przysługuje wynagrodzenie członka zarządu, co prowadzić musi do zawieszenia wynagrodzenia, które przysługuje mu z racji posiadanego mandatu w radzie nadzorczej i wyklucza otrzymywanie podwójnego wynagrodzenia[28]. Nieliczne głosy opowiadają się za przeciwnym stanowiskiem, wychodząc z przekonania, że osoba taka nie będąc członkiem zarządu, nie może otrzymywać właściwego mu wynagrodzenia, a co więcej tylko takie podejście nie rodzi problemu, że wynagrodzenie takie ustalane może być przez radę nadzorczą[29].
W kwestii zakazu konkurencji szerokie uznanie zyskuje natomiast pogląd, w myśl którego oddelegowany, mimo braku bezpośredniej regulacji, jest nim związany. Uzasadnienia dla tej konstrukcji poszukuje się chociażby uwzględniając prakseologię art. 390 § 3 k.s.h., w myśl którego członków rady nadzorczych, którzy zostali delegowani do stałego indywidualnego wykonywania nadzoru wiąże zakaz konkurencji. Tym samym, jeśli członek rady nadzorczej, który na mocy art. 390 k.s.h. ma prawo do uczestnictwa w posiedzeniach tylko z głosem doradczym, a jest związany zakazem konkurencji, to tym bardziej- poprzez argumentację a minori ad maius- zakazem takim musi być związany delegowany członek rady nadzorczej, który wykonuje czynności zarządcze[30].
Należy wskazać, że właściwe może być także sięgnięcie do art. 390 § 3 k.s.h. w kwestii wynagrodzenia, ponieważ również w tym przypadku odpowiednie może być wnioskowanie a fortiori.
Konstrukcja niepołączalności stanowisk oraz rozdziału funkcji zarządczych i nadzorczych jest już jednak na pewno nieodzowna, aby określić status delegowanego w radzie nadzorczej. Zakres kompetencji tego organu może bowiem doprowadzić do naruszenia fundamentalnej zasady nemo iudex in causa sua. Ocenianie i sprawdzanie przez delegowanego czynności zarządczych, w których uczestniczy z założenia przeczy tej instytucji. Jako ostatnie prezentowane zagadnienie warto rozważyć więc, czy pomimo braku bezpośredniej podstawy prawnej możliwe jest zawieszenie delegowanego członka rady nadzorczej. Pogląd ten jest przeważający w literaturze[31]. Celowość takiego stanowiska jest zrozumiała, co nie zmienia faktu, że wprost wyrażona podstawa prawna ułatwiłaby odparcie argumentów o bezskuteczności takiej uchwały. Pod uwagę należy wziąć jednak zapatrywania, które są próbą innego rozwiązania tego dyskusyjnego problemu. Można wskazać chociażby pomysł wychodzący z rozdzielenia kompetencji rady na te, które są nadzorem bezpośredniej działalności spółki oraz innych prac. W takim przypadku oddelegowany mógłby uczestniczyć w działalności niemającej stricte nadzorczego charakteru[32]. Rozwiązaniem mogłoby też być powstrzymanie się od dokonywania ocen własnej pracy z powołaniem się na dobre praktyki i obyczaje[33]. Odnosząc się do poglądu zakładającego zawieszenie członka rady nadzorczej, który to pogląd można określić mianem wykładni doktrynalnej, warto rozważyć, czy wykładnia systemowa nie pozwoliłaby na osiągnięcie podobnych rezultatów. Moim zdaniem odpowiednie może być sięgnięcie do uregulować dotyczących odpowiedzialności członków organów, zwłaszcza art. 483 § 2, który nakłada na członków rady nadzorczej obowiązek dołożenia przy wykonywaniu funkcji staranności wynikającej z zawodowego charakteru swojej działalności. Wyłączenie się z prac rady nadzorczej w takim ujęciu stanowi konsekwencję tego obowiązku i w połączeniu z potencjalną odpowiedzialnością cywilnoprawną może być dostateczną podstawą do uniknięcia sytuacji „ bycia sędzią we własnej sprawie”. Dodatkowo pozwala to zapobiec, mającej miejsce już po ustaniu delegacji, ocenie pracy zarządu w czasie, gdy członek rady nadzorczej był delegowany do czynności zarządczych.

V. Podsumowanie
Przedstawiona próba analizy instytucji delegowania członka rady nadzorczej pokazuje złożoność tej problematyki. Wzmiankowane kwestie – niejednolicie postrzegane w doktrynie – zapewne są tylko wycinkiem merytorycznych rozstrzygnięć, przed którymi stają spółki akcyjne weryfikując art. 383 k.s.h w korporacyjnej praktyce. Zapewne odbieranie konstrukcji z art. 383 ks.h. wyłącznie jako podstawy prawnej do wykonywania czynności członków zarządu, które członek rady nadzorczej wykonuje w ramach swojej własnej funkcji ułatwia odpowiedzi na wiele pytań.
Zaprezentowana, skrótowa analiza pozwala mi wysunąć wniosek, iż instytucja delegacji zarządczej jest przejawem bardzo ograniczonego, nadzwyczajnego, ale realnego uczestnictwa rady nadzorczej w kierowaniu spółką. Istota tej konstrukcji przemawia za uznaniem jej za ważna kompetencję, odbiegającą od nadzorczego charakteru na rzecz nadzwyczajnych organizacyjnych uprawnień właścicielskich. Podkreśla ona znaczenie rady nadzorczej i pozwala zauważyć istotną, newralgiczną rolę tego organu w określonych sytuacjach. Interpretacja tej instytucji nie powinna umniejszać znaczenia rady nadzorczej, a wręcz przeciwnie- podkreślać to znaczenie. Nie stoi to w sprzeczności z naturą spółki akcyjnej, gdyż nie podważa zasady wyodrębnienia struktury organizacyjnej ani dualistycznego modelu korporacyjnego, gdyż delegacja zarządcza została bezpośrednio przewidziana przez ustawodawcę i mieści się w kompetencjach rady nadzorczej. Za ważny element jej postrzegania uważam art. 483 k.s.h., statuujący podstawy cywilnoprawnej odpowiedzialności członka rady nadzorczej, gdyż wpisuje to w istotę tej konstrukcji obowiązek realizowania tego specyficznego uprawnienia w racjonalnych granicach.
Ponadto sama tymczasowość, nadzwyczajny charakter tej regulacji oraz treść art. 383 § 2 k.s.h., nakładający na radę nadzorczą obowiązek niezwłocznego podjęcia działań w celu dokonania zmian w składzie zarządu stanowią niebagatelne wskazówki interpretacyjne. Wydaje się, że wskazane byłoby, o ile to oczywiście możliwe, jednoczesne podejmowanie decyzji w sprawie delegacji i dokonania zmian w składzie zarządu.

Przypisy:

* Ustawa z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych, (Dz.U. 2000 nr 94 poz. 1037 z późn. zm.).

[1] A. Opalski, Rada nadzorcza w spółce akcyjnej, Warszawa 2006, s. 416.

[2] R. Czerniawski, Zarząd spółki akcyjnej, Warszawa 2008, s. 36-37.

[3] R. Czerniawski, Zarząd…, s. .36-37.

[4] J. Bieniak, M. Bieniak, G. Nita- Jagielski, K. Oplustil i in., Kodeks spółek handlowych. Komentarz, Warszawa 2011, s. 1180.

[5] A. Kidyba, Komentarz do ustawy z dnia 15 września 2000r. Kodeks spółek handlowych, Komentarz do art. 301-633 k.s.h., LEX 2010, wyd. VII.

[6] Warunki te określono w doktrynie jako „brzegowe”. Tak: M. Romanowski. Oddelegowanie członka rady nadzorczej spółki z o.o. do zarządu, PPH nr 8/2000, s. 40 oraz za nim: J. Naworski, Delegowanie członków organów nadzoru spółki kapitałowej do zarządu, nr 2/2002,s. 3. Autorzy wymieniają jeszcze jako trzeci warunek ( bliżej go nie omawiając) obowiązek podjęcia przez radę działań, w celu zmian w składzie zarządu.

[7] Ustawa z dnia 12 grudnia 2003 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. 2003 nr 229 poz. 2276.

[8] R. Czerniawski na gruncie obecnego stanu prawnego przywołuje swój pogląd, twierdząc, że dopiero nowelizacja zmieniła ten stan rzecz, R. Czerniawski, Kodeks spółek handlowych: przepisy o spółce akcyjnej, Warszawa 2004, s. 378.

[9] J. Naworski, Delegowanie członków…, s. 4.

[10] Ibidem.

[11] A. Opalski, Rada…, s. 417.

[12] Ibidem.

[13] A. Nowacki, Delegowanie członków rady nadzorczej do czasowego wykonywania czynności członków zarządu, PPH, nr 10/2010, s. 20.

[14] J. Naworski, Delegowanie członków…,,s.7.

[15] A. Opalski, Rada…, s. 423.

[16] A. Nowacki, Delegowanie członków…,s. 17.

[17] A. Kidyba, Komentarz…

[18] R. Kwaśnicki, M. Korniluk, Delegowanie członka rady nadzorczej spółki akcyjnej do czasowego wykonywania funkcji członka zarządu, Monitor Prawniczy, nr 1/2009, s.

[19] O przypadkach takich pisze M. Rodzynkiewicz, Kodeks spółek handlowych: komentarz, Warszawa 2009, s. 757. Autor podziela pogląd o obejściu prawa i zastosowaniu art. 58 k.c., wskazane sytuacje uznaje jednak za wyjątki.

[20] Tak A. Opalski, Rada…, s. 423. Autor dostrzega tutaj, że maksymalny ustawowy termin ogranicza pole manewru rady nadzorczej w takiej sytuacji, gdyż nadzwyczajne walne zgromadzenie może być całkiem niepraktyczne, a przedłużenie delegacji do zwyczajnego walnego zgromadzenia nie musiałoby pociągać za sobą ujemnych konsekwencji.

[21] J. Naworski, Delegowanie członków…,,s. 8-9, 10.

[22] M..in. A. Opalski, Rada…, s. 419, R. Czerniawski, Kodeks…, s. 379, G. Domański, Rada nadzorcza spółki akcyjnej, Warszawa 2011, s. 83, R. Kwaśnicki, M. Korniluk, Delegowanie członka…,s. 10, F. Seredyński, Delegowanie członka rady nadzorczej spółki akcyjnej do pełnienia funkcji członka zarządu, PPH nr 9/2007, s. 22.

[23] A. Nowacki, Delegowanie członków…,.s. 14.

[24] A. Opalski, Rada…, s. 419.

[25] J. Naworski, Delegowanie członków…,,s. 10 oraz F. Seredyński, Delegowanie członka…, s. 23.

[26] A. Opalski, Rada… s. 419; F. Serdyński, Delegowanie członka…s. 22.

[27] A. Nowacki, Delegowanie członków…, s. 13.

[28] O zawieszeniu wynagrodzenia, m. in. A. Opalski, Rada…, s. 420 oraz G. Domański, Rada…,s. 82.

[29] A. Nowacki, Delegowanie członków…, s. 17.

[30] Do art. 390 k.s.h. odwołuje się A. Opalski Rada…s. 420. oraz F. Seredyński, Delegowanie członka…s. 24.;F. Seredyński odwołuje się do wykładni a fortiori.

[31] M.in. A. Opalski, Rada…, s. 419, R. Czerniawski, Kodeks…, s. 379, Kidyba, Komentarz…,G. Domański, Rada…s. 83,

[32] Pomysł zaprezentowany przez F. Serdyńskiego, Delegowanie członka…, s. 22-23.

[33] Nowacki, Delegowanie członków…, s. 17. Autor ten wymienia 12 argumentów przemawiających za brakiem podstaw do wyłączenia oddelegowanego z prac rady nadzorczej.

Powiązane artykuły